Posłowie do książki "Wczesne Dzieje Polan"
Wyszukiwarka
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Download
Linki
Kategorie Newsów
Kontakt
Galeria
Szukaj
lekcja piąta- uzupełniona
Lekcja siódma
lekcja ósma
recenzja
czwarta lekcja
dziesiąta lekcja uzupełniona
Historia w zbliżeniu
Nota krytyczna

Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 1
Najnowszy Użytkownik: jacekbs

lekcja piąta- uzupełniona
WCZESNE DZIEJE POLAKÓW
lekcja piąta- uzupełniona
Jacek Brunon Siwiński

     Ostatecznie bieg rozmaitych zdarzeń wpłynął na to, że etniczna nazwa Alanów jako Alaków ( z nagłosową spółgłoską ) stała się wyłączną i jedyną własnością ogółu mieszkańców dorzecza Wisły.Jednak konieczność, że tak powiem, systemowa każe domyślać się ich podstawowej liczby nie w Polsce, ale na Ukrainie,Wołoszczyźnie, a nawet Białorusi. Jeśli więc nie jest jedynym celem tworzenie i utrwalanie narodowych mitów, to wszelkie rozważania o Polakach należy zacząć od Ukrainy. W jakich okolicznościach i kiedy straciła swoje imię szlachta ukraińska, podolska, wołyńska i zadnieprzańska w swym historycznym mateczniku? Dlaczego w Polsce nieliczna jej frakcja znalazła imiennie swą ostatnią przystań? Jakie okoliczności zadecydowały, że współcześnie łączy się jej nazwę z krajem położonym peryferyjnie i z dala od głównego łupieżczego szlaku?
     Pozostałości dawnej nazwy Alanów w Europie środkowej i wschodniej to nie tylko imię (p)Alaków, ale wcześniej, w innym ciągu nazewniczych przekształceń, poprzez Alachów; Lachów także (sz)Lachta. Rozpatrywanie zagadnień etnicznych wymaga precyzji, w tym także terminologicznej. Niczego niewyjaśnimy posługując się pojęciem „polskiej szlachty”, bo jest to tautologia. Przysłowiowe masło maślane, czy jak kto woli, błąd idem per idem. Szlachta w najdawniejszym rozumieniu była tożsama z imieniem Polaka nie tylko w Polsce, ale przede wszystkim na Ukrainie. Obie formy nazewnicze miały to samo źródło i odnosiły się do tego samego etnicznego składu. Uświadomienie sobie tej tożsamości jest wstępnym warunkiem identyfikacji (p)Alaków na Ukrainie, gdzie jeszcze w czasach nowożytnych przewyższali liczebnością pobratymców w oddalonej i leżącej na uboczu Polsce. Ludność Ukrainy była zróżnicowana nawet w swej warstwie łupieżczej, ale szlachta wyróżniała się w takim stopniu, że w pewnych okresach była tam nacją dominującą.
     Szczęśliwym zrządzeniem losu, w bliżej nieokreślonym czasie, także Ruś, miast ogólnej nazwy Lachów, na Ukrainie Alanów wprost nazwała Aliakami, z nagłosową spółgłoską. Z czasem, z uwagi na pokrewieństwo etniczne, te same obyczaje, a nawet podobieństwo ubioru i oręża, imię to przeniosła także na ich pobratymców w nadwiślańskim ustroniu i do dzisiaj jest jedyną nazwą wszystkich mieszkańców Polski w rosyjskiej wymowie.
     Jednak już we wczesnym średniowieczu między obu frakcjami wystąpiły dość istotne różnice. Wyniknęły z odmiennego obrządku wyznaniowego i z korzystania z różnicujących się wersji słowiańskiego języka. Nadto tkwiły w innych stadiach feudalnej organizacji.
     Aliacy z dorzecza Dniepru, w przeciwieństwie do nadwiślańskich odstępców, a w ich śladzie także Czechów – od najdawniejszych czasów czuli się depozytariuszami chrześcijańskiej wiary w starosłowiańskim obrządku. W Kijowie istniała cerkiew zanim jeszcze pogańska Ruś się ochrzciła. Przejściowo, na skutek unii brzeskiej 1596 roku i użhorodzkiej 1646 roku, miejscowa szlachta przyjęła formę pośrednią z katolicką treścią i podporządkowaniem, ale z zachowaniem słowiańskiej liturgii. Wspólne wyznanie z pobratymcami znad Wisły stwarzało więzi silniejsze niż ten sam rodowód, do którego aż do XIX stulecia obie frakcje nie miały najmniejszej wątpliwości.
     Co się więc stało ze szlachtą ( Paliakami ) na Ukrainie? Kiedy i dlaczego przestali się uważać za Polaków w nowym rozumieniu? Dlaczego nazwa ostatecznie przylgnęła do ogółu mieszkańców Polski, w tym także chłopskich, a zniknęła ze świadomości ukraińskiej szlachty? Wyjaśnienie tej kwestii wymaga rezygnacji z teorii, jakoby to mieszkańcy Polski kolonizowali Ukrainę. Teoria ta jest podstawą uniwersyteckiej nauki, mimo że w przytomności dziejopisów i pamiętnikarzy kierunek migracji zawsze był odwrotny. Nie wyłączając czasów niemal współczesnych, kiedy Paliacy z Ukrainy chronili się w Polsce, a niemal nigdy z Polski nie uciekali na Ukrainę. Ta powstała w XIX stuleciu teoria miała swoją ciemną stronę i była jednym z ostatnich czynników, które doprowadziły do wyparcia ich dawnej nazwy z tego obszaru, mimo fizycznej obecności Lachów. Teoria opierała się na błędnym założeniu, że w przeszłości rozszerza- nie wpływów politycznych Krakowa, a następnie Warszawy było równoznaczne z ekspansją etniczną. Podczas, gdy tak Warszawa, jak później Moskwa, która od pokoju perejasławskiego 1654 roku objęła wschodnią Ukrainę, a po rozbiorach dalsze jej wschodnie rejony – nie dokonywały zasadniczych przemieszczeń Aliaków ( szlachty, Polaków ) na całym tym obszarze. Obydwa te ośrodki, każdy w swoim czasie, korzystały z ich obecności w dorzeczu Dniepru czyniąc z nich podstawę swojego politycznego i gospodarczego zwierzchnictwa. Wyboru nie było. Na Ukrainie Lachta była jedyną nacją, nie licząc Mongołów (Tatarów), która traktowała rolniczą ludność jak niewolników. Nie mogli Lachów w tym zastąpić Kozacy, którzy - wydawać by się mogło - z nimi rywalizowali. Kozacy co najmniej nazwą nawiązywali do Kozarów, a więc ludności o turkskim rodowodzie i tradycji, znanych już z XII wiecznych tekstów. Przebieg wojen w XVII stuleciu wykazał, że mentalnie nie byli do tego zdolni, z nawet bratali się z chłopstwem. Bili się o wolność i alergicznie reagowali na zapowiedzi zamiany ich w pańszczyźnianych chłopów, mimo że były to groźby całkowicie nierealne. Mimo wszystko nie mieli ochoty na zastąpienie Aliaków w ich tysiącletniej praktyce. A szlachta jeszcze w połowie XIX stulecia handlowała między sobą chłopami w oderwaniu od uprawianej przez nich ziemi. Skrywała ten haniebny proceder pod eufemizmem „sprzedaży dusz”.
     Jednak to Moskwa, raczej przez przypadek niż rozmyślnie, doprowadziła do podziału szlachty na Ukrainie na dwa podstawowe i wzajemnie przeciwstawne ugrupowania. Takie, które podążyły w odmiennych kierunkach współczesnej etnicznej identyfikacji. A przy tym sprowadziła jej zasadniczą, bo najliczniejszą część do statusu, który usytuował szlachtę, pod niektórymi względami, poniżej pozycji byłych pańszczyźnianych chłopów. Ale o tym za chwilę.
     Podstawy zróżnicowania Lachty na Ukrainie tkwiły w niej już w przeddzień jej związku z Rzeczpospolitą, a pogłębiły się pod zwierzchnictwem Moskwy. Struktura feudalna na Ukrainie w istotny sposób różniła się od tej, która ukształtowała się w nadwiślańskim ustroniu. W dorzeczu Dniepru własność ziemi dla szlachty nigdy nie stała się powszechnym przywilejem. Wprawdzie na długo przed jej związkiem z Rzeczpospolitą poczuciem własności obejmowała cały ten obszar, nie wyłączając terenów leżących daleko na wschód od Dniepru, ale było to przeświadczenie zbiorowe, a ziemia wraz z ludnością rolniczą wciąż była wspólna. Był to ten typ władania, który w Polsce skończył się wkrótce po 1138 roku. Poszczególnym gromadom Lachów, do czasu związku z Rzeczpospolitą i długo jeszcze po tym, przewodziły wybitne spośród nich jednostki obdarzone przywódczym talentem i autorytetem, po upływie stuleci zwane możnowładcami. Reprezentowały ogół w międzygrupowych waśniach, dbały o zbiorowe bezpieczeństwo i gromadzenie środków utrzymania, przydzielając czasowo poszczególne wsie i sioła. Z tym, że efekty grabieży w części były gromadzone na wspólny użytek. Miały na zawołanie wielotysięczne armie współplemieńców. Możnowładcom przysługiwały te funkcje, które w bardziej zaawansowanych społecznościach wykonywało państwo.
     Przynależność do Rzeczpospolitej gwarantowała większe bezpieczeństwo i stabilizację, ale utrudniała możnowładcom wykonywanie ich zwyczajowych zadań. Z tej głównie przyczyny wspólne państwo było nie do końca zrealizowanym projektem. Poparcie nie było bezwarunkowe, a nadmierna uległość względem Warszawy i centralistycznych skłonności monarchów, było traktowane jako zdrada i sprzeniewierzenie wspólnych interesów.
     Nakładanie się tych samych zadań skłoniło Warszawę, jak i później Moskwę do zdjęcia z możnowładców odpowiedzialności za podporządkowaną im Lachtę i zredukowanie zaszczytnej ich funkcji do praw i obowiązków właścicieli ziemskich. Tak, by wydawało się, że wobec państwa i obcych dworów reprezentują tylko siebie i swoje własne interesy. W końcowym efekcie tych dążeń rola magnatów wyrodziła się do postaci właścicieli obszarów, które rozmiarami przekraczały indywidualne potrzeby, a równocześnie szlachecki ogół niepostrzeżenie zmieniła w dzierżawców poszczególnych wsi, którzy nadal przekazywali możnowładcom produkty uzyskane od niewolnej ludności.
     Ujęcie szlachty z Ukrainy w zaawansowanych cywilizacyjnie kategoriach prawnych Rzeczpospolitej na zawsze eliminowało szlachecki ogół z możliwości uzyskania ziemi w jakiejkolwiek perspektywie. Mimo, że całej szlachcie wciąż przysługiwały te same prawa polityczne. Nawet w okresie, gdy wraz ze wzrostem populacji, część spośród nich płaciła czynsz w naturze już tylko z ziemi, którą osobiście uprawiała. Nadal wszyscy byli przedstawicielami tej samej nacji.
     Taki był schemat podstawowy. Przedstawiony bez wdawania się w szczegóły. Latyfundia z czasem zmieniały granice wskutek zamiany ich części, działów spadkowych a nawet sprzedaży poszczególnych wsi. W tym także przybyszom z Korony. Zmiany te jednak nie niweczyły podstaw ogólnego porządku, a zasada tych przekształceń nie otwierała czynszowej szlachcie drogi do własności.
     Początkowo odmienna pozycja gospodarcza nie antagonizowała posesjonatów i szlachty czynszowej. Magnaci wciąż cieszyli się autorytetem i ogólnym szacunkiem. Osłabienie więzi i utrata poczucia wspólnoty nastąpiła dopiero w 1836 roku, kiedy władze carskie zdegradowały szlachtę czynszową tworząc z niej odrębną kategorię jednodworców( odnodworców). W rosyjskim języku pojęcie dworian czyli szlachty było neutralne pod względem etnicznym. Oznaczało tylko przynależność do uprzywilejowanej, a więc arystokratycznej grupy społecznej. Po zmianach 1836 roku do kategorii dworian bez wyjątku zaliczono tą część Paliaków, której przysługiwały prawa własności. Natomiast szlachta czynszowa, która była szlachtą z urodzenia, a więc z przynależności etnicznej, przestała być nią formalnie. Mimo, że ani pojęcie dworian ani jednodworców nie odnosiło się do przynależności etnicznej, to zmiana ta została odebrana przez obie strony jako wyłączenie ze wspólnoty aliackiego kręgu. Jako nieszlachcie zamykało to drogę do szkół wyższych, urzędów, a nawet narażało na kary cielesne.
     W trzy lata później została zlikwidowana unia grecko-katolicka. Wobec tego wydarzenia obie grupy zachowały się już całkiem odmiennie. Szczupły krąg ziemian pilnował identyfikacji katolickiej a szlachta czynszowa przeciwnie. Bez protestów i oporu przystała na prawosławie. August Iwański senior w swym pamiętniku z lat 1832 – 1876 ocenił, że biedaków tych czekał los gorszy od pańszczyźnianych włościan. W kilkadziesiąt lat później, w myśl zasad reformy agrarnej 1861 roku byli tą kategorią ludnościową, której ich współbracia nie musieli uwłaszczyć, w przeciwieństwie do, uprzywilejowanych w tym przypadku, byłych pańszczyźnianych chłopów. Od tego czasu konflikty między katolickimi posesjonatami a prawosławną szlachtą przypominały te, które uprzednio dzieliły dwór od niewolnej ludności. Różniło ich wszystko - status majątkowy, prawny, wyznanie wiary a nawet odmienna mowa. Nieliczni spośród szlacheckiego ogółu, w tym wszyscy ziemianie, bezrefleksyjnie wciąż mienili się Polakami nie bacząc na to, że w tym już czasie nazwa ta nabrała zupełnie innego sensu i znaczenia. W drugiej połowie XIX stulecia o treści dawnych nazw i pojęć decydowała nie historyczna przeszłość a ideologia narodowotwórcza, która w rozmaitych postaciach pojawiła się w Europie, w tym także środkowej i wschodniej. Jej zwolennicy poszukiwali takich kryteriów etnicznej tożsamości, które mogłyby objąć najszerszy krąg mieszkańców na jak największym obszarze. Z konieczności były to kryteria wspólnej mowy, pobytu na tym samym terenie, często wspólnej religii, a jeszcze lepiej samego wyznania. W rozmaitych krajach kryteriom tym przypisywano różne znaczenie. Jednak wszędzie pojęcie narodu było tak pojemne, że poza jego obrębem pozostawały tylko te grupy etniczne, które nadmiernie demonstrowały swą odrębność.
     Głosiciele nowej ideologii bez skrupułów zawłaszczali historyczne nazwy na ogólny użytek. Przeprawiali historię, by uzasadnić swoje racje. Nie było to konieczne względem inteligencji, która była urzeczona narodowym programem już w pierwszym kontakcie. Ideologia zwracała się jednak do ludzi niewykształconych, więc wydawało się, że wykazanie wspólnego rodowodu jest tak nieodzowne, jak wymóg co najmniej jednego cudu w procesie beatyfikacji świętych. Pragnienie wspólnego pochodzenia ogarnęło nawet te narody, których arystokracji żadną miarą nie dało się wywieść ze wspólnej ziemi. Na Węgrzech funkcjonują takie wersje historii, w których koczownicy przybyli nad Balaton z sześćset tysięczną ludnością rolniczą. Nawet jeśli było to możliwe, to nawet w takim wypadku przybyli z ludnością etnicznie im obcą, bo fińską znad rzeki Wołgi.
     Narodowotwórcze ideologie przenosiły konflikty społeczne z wnętrza kraju na jego granice. Dostarczały poczucia jedności, która formującym się narodom dawała siłę do prowadzenia totalnych wojen. Były teoretyczną pod- stawą do czystek etnicznych prowadzonych w myśl nowych kryteriów, i to nie tylko na Bałkanach.
     Szlachta czynszowa na Ukrainie nie spełniała żadnego kryterium Polaka w nowym jego rozumieniu, tak jak katoliccy posesjonaci nie mogli być Rusinami (Ukraińcami).Wyboru nie mieli. Wspólny rodowód okazał się zupełnie bez znaczenia, co wskazuje, że idea była forsowana głównie tam, gdzie najbardziej rozmijała się z rzeczywistością. Natomiast lekceważona jako nieistotna, gdy pęknięcia pojawiały się w społecznościach etnicznie jednolitych. Z upływem czasu różnice, bądź niechciane zgodności, stały się trudniej dostrzegalne, a przeszłość coraz mniej czytelna. Nie miała wsparcia w nauce wolnej od doktryny. W obliczu powszechnie lubianej ideologii, a zwłaszcza wobec jej, w pewnym sensie sakralizacji, nikły autorytet nauki nie upoważniał do konfrontacji i myślenia w imię samej tylko prawdy i rozsądku.

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.

Copyright © 2006
Powered by PHP-Fusion © 2003-2006Aero 2 by: Itanium57440 Unikalnych wizyt

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie | okazjanazakupy.pl